Jacek Majchrowski: Nie wykluczam współpracy z nikim [Rozmowa]

Jacek Majchrowski fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Godzę się z tym, że czas kampanii wyborczej rządzi się specyficznymi prawami i cierpliwie czekam. Minie kampania, wszystko wróci do normy i jakoś wspólnie będziemy współpracować – mówi w wywiadzie dla LoveKraków.pl Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa.

Patryk Salamon, LoveKraków.pl: W pierwszej turze uzyskał Pan prawie 46 procent głosów, na drugim miejscu z wynikiem 32 procent znalazła się Małgorzata Wassermann. Mogło być więcej głosów?

Prof. Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa: To i tak więcej, niż zawsze uzyskiwałem w pierwszych turach. Na przykład w 2002 roku uzyskałem 21,18 procent głosów, cztery lata później było to 42,3 procent, w 2010 roku pierwszą turę zakończyłem z wynikiem 40,8 procent, w 2014 miałem 39,18 procent. Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie mam poczucia niedosytu w związku z brakiem tych 4,2 procent.

Spodziewał się Pan, że tym razem znów trzeba będzie zawalczyć w drugiej turze?

Zgodnie z tradycją, wygrywam w drugich turach, a nie pierwszych.

Według Pana sojusz z Platformą Obywatelską, Nowoczesną i innymi partiami pomógł czy bardziej zaszkodził?

Pomógł i zaszkodził. Przypuszczam, że zagłosowali na mnie krakowianie, którzy w pierwszej turze oddaliby swój głos na kandydata PO, gdyby taki startował. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że nie głosowały na mnie osoby, które mają zastrzeżenia do Platformy Obywatelskiej. Trudno jest wyliczyć, których było więcej.

W radzie miasta koalicja z partiami opozycyjnymi chyba się opłacała. Wprowadził Pan swoich ośmiu radnych z Przyjaznego Krakowa. Platforma osiągnęła jeden z najgorszych wyników, bo wprowadzą tylko 11 radnych. Czy koalicja będzie na pewno utworzona z Platformą Obywatelską i Nowoczesną?

Skoro startowaliśmy wspólnie do wyborów, to rozumiem, że wspólnie będziemy działać w radzie.

A wyklucza Pan koalicję z Prawem i Sprawiedliwością?

Nie wykluczam współpracy z nikim. Zawsze uważałem i uważam dalej, że w radzie miasta wszyscy muszą razem pracować. Tylko, żeby móc tak pracować, potrzebna jest zgoda wszystkich podmiotów.

Skoro Pan chce ze wszystkimi współpracować, to oznacza także kooperację z czworgiem radnych od Łukasza Gibały?

Nie myślę tymi kategoriami, co pan Łukasz Gibała. Nie mówię, że się obraziłem i że byłem najlepszym kandydatem, w związku z czym nie będę głosował ani na jednego, ani na drugą. Uważam, że skoro mieszkańcy kogoś wybrali, to należy z nim współpracować.

Małgorzata Wassermann w poniedziałek powiedziała, że „Jak wygra Jacek Majchrowski, to on będzie musiał spłacić dług po wyborach”, miała na myśli koalicję PO i PSL. Czy rzeczywiście będzie musiał Pan „zapłacić” PO lub PSL stanowiskami w urzędzie i spółkach?

Jak pan popatrzy na 16 lat mojej pracy, to zauważy pan, że nigdy nie spłacałem długów, bo ich nigdy nie zaciągałem.

Władysław Kosiniak-Kamysz na nielegalnych nagraniach z restauracji „Sowa i Przyjaciele” powiedział, że jest Pan „do dyspozycji w pełnym wymiarze”. Czuje się Pan w dyspozycji Polskiego Stronnictwa Ludowego?

Każdy może opowiadać i mówić, to co uważa za stosowne. Prywatnych rozmów nie komentuję. Jak byli dobrzy ludzie z PSL, to z nimi współpracowałem lub współpracuję. Nigdy nie będę działał na zasadzie, że jakaś partia wskaże mi kogoś, kogo mam zatrudnić na jakimś konkretnym stanowisku.

Po przegranych wyborach przez PO i PSL w Małopolsce desantu z urzędu marszałkowskiego nie będzie?

Nie wiem, co pan rozumie pod słowem desant.

Przenosiny urzędników z jednego urzędu do drugiego albo jakiś wicemarszałek zostaje wiceprezydentem.

Nigdy nikt do tej pory ze mną nie rozmawiał na ten temat. Jeśli Prawo i Sprawiedliwość zastosuje swoją metodę przetestowaną w Urzędzie Wojewódzkim, tzn. wyrzucania wszystkich kompetentnych urzędników, to ja oczywiście część chętnie przyjmę. Ale mówię o kompetentnych urzędnikach.

Wziął Pan już byłą prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i zrobił dyrektorem w Urzędzie Miasta Krakowa.

To nie było tak. Pani Małgorzata Mrugała była dyrektorem w Urzędzie Miasta i wróciła na swoje stare stanowisko, bo na czas pełnienia funkcji w WFOŚ otrzymała urlop bezpłatny.

W listopadzie 2014 roku mówił Pan, że teraz miasto przystąpi do „udrożnienia komunikacyjnego północnej części Krakowa”. Dalej nie rozpoczęła się budowa linii tramwajowej na Górkę Narodową. Czy mieszkańcy północy miasta mogą czuć się niedoceniani przez władze Krakowa?

Bardzo często się tak zdarza, że proces formalnego przygotowania inwestycji jest dłuższy, niż samo wykonanie inwestycji. Tutaj również były odwołania od każdej decyzji, od uwarunkowań środowiskowych, poprzez uzgodnienia wodno-prawne, a na ZRID skończywszy. Każdy etap i każdy element był konsultowany z mieszkańcami.

Nie ma dalej nawet kompletu dokumentów m.in. wnioskowanego odstępstwa z ministerstwa infrastruktury.

Weszliśmy już na ten teren budowy. Zaczęliśmy od badań archeologicznych, bo są obowiązkowe. Sądzę, że po 4 listopada ministerstwo da nam pełnomocnictwo do wydania odstępstwa.

Postanowił Pan pójść do sądu z premierem Morawieckim w sprawie walki ze smogiem. Nie obawia się Pan, że przegrana w sądzie apelacyjnym premiera może odbić się na późniejszych relacjach z rządem?

Do tej pory z każdym rządem – i z tym też – nie najgorzej mi się współpracowało. Godzę się z tym, że czas kampanii wyborczej rządzi się specyficznymi prawami i cierpliwie czekam. Minie kampania, wszystko wróci do normy i jakoś wspólnie będziemy współpracować.

Powrócę jeszcze do północy Krakowa. Ulica Iwaszki, aleja 29 Listopada – to wszystko niezrealizowane do tej pory obietnice.

W przypadku alei 29 Listopada mamy do czynienia z uzgodnieniami, które się ciągną i ciągną. To też nie od nas zależy, tylko od całej masy instytucji. Liczymy, że zezwolenie na realizację będzie wydane w tym roku. Zaczynają się też wykupy gruntów np. w przypadku ulicy Iwaszki.

Analizując wyniki wyborów prezydenckich z pierwszej tury, widać, że najniższe procentowe poparcie uzyskał Pan w Nowej Hucie, np. na terenie osiedla Wolica czy Branice. Z czego wynika takie niskie poparcie?

Po pierwsze chciałem zwrócić uwagę, że jak chodzi o wybory radnego, to miałem najwyższe wyniki w Nowej Hucie, więc nie można tak stwierdzić jednoznacznie. Gdy idzie o Wolice i Branice zadziałała próba uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla wybranych terenów zielonych. Być może nie do wszystkich dotarła informacja, że jeszcze raz przeanalizujemy temat w tych rejonach. Spotkałem się z mieszkańcami i zrobiłem to, co im obiecałem.

Nie wydaje się jednak Panu, że ten teren jest zaniedbany przez Kraków, np. brakuje kanalizacji czy chodników? Często pojawia się taka obiegowa opinia.

To tylko obiegowa opinia. Ten teren jest oczywiście w gorszym stanie, niż reszta miasta. Te wsie zostały przyłączone do Krakowa 45 lat temu, nie miały żadnej infrastruktury i trudno je porównywać z centrum miasta. Wbrew opinii niektórych osób całkiem sporo się tam jednak dzieje – od budowy wodociągów i kanalizacji, remontów nakładkowych, budowy chodników i oświetlenia, przez budowę boisk, parków i domów kultury. Z ostatnich tygodni przypomnijmy sobie tylko inwestycje w Wróblowiankę, Bieżanowiankę czy Rajsko, Kantorowice. Wiem, że nie wszędzie wszystko jest, ale wyrównanie to proces, który musi potrwać ze względu na gigantyczne koszty. W najbliższych latach sam tylko MPWiK planuje inwestycje warte aż 600 mln zł! Te pieniądze pójdą właśnie na osiedla peryferyjne.

Panie prezydencie, muszę zapytać o Pana konkurentkę Małgorzatę Wassermann. Pan powtarza bardzo często, że obawia się Pan otoczenia kandydatki. To otoczenie dało się już Panu we znaki czy to tylko slogan na wybory?

Taki przykład rzetelności środowiska pani poseł. W poniedziałek mieliśmy konferencję radnych PiS-u, którzy mówili, że np. na obrzeżach Krakowa nic się nie robi. Pan radny Józef Jałocha zapomniał, że jak była kampania wyborcza, to chwalił się mieszkańcom, ile spraw u mnie załatwił i co zrobili moi urzędnicy. A teraz, po zakończeniu kampanii, mówi, że nic się nie zrobiło. To pytam pana radnego: kłamał wtedy czy kłamie teraz?

Dynamika Pana kampanii nie jest zbyt porywająca, tak samo jak u Pani Poseł Małgorzaty Wassermann. Czy to metoda, aby kampanię w Krakowie prowadzić w odmienny sposób niż w innych miastach?

Czas w Krakowie płynie wolniej. Nigdy nie byłem populistą. Za mną przemawia 16 lat pracy. Każdy kto tu mieszka od lat, gdy przejdzie się po mieście i przypomni sobie, jak wyglądało 16 lat temu, to zobaczy różnicę i mam nadzieję sprawiedliwie oceni Kraków. To nie muszą być fajerwerki. Bieganie z obwarzankiem czy dawanie kiełbaski, kawki czy jabłka to nie mój styl.

comments powered by Disqus