Cracovia zepsuła debiut Adamowi Nawałce

fot. Arkadiusz Szuba / LoveKraków.pl

Cracovia po golu Mateusza Wdowiaka pokonała Lecha Poznań 1:0. Jeszcze w doliczonym czasie gry goście mieli świetną okazję na gola, ale ani Joao Amaral, ani Christian Gytkjaer przy dobitce nie potrafili pokonać Michala Peskovicia. Dla Pasów to czwarte zwycięstwo w sezonie.

Miedź Legnica wygrała z Wisłą Kraków, dzięki czemu przeskoczyła Cracovię i ta znów znalazła się w strefie spadkowej. Dolna część tabeli, to zdecydowanie nie to miejsce, w którym chcieli znajdować się krakowianie. Zdecydowanie lepiej jak dotąd radził sobie niedzielny rywal Pasów. Lech Poznań przed starciem w Krakowie zamykał górną ósemkę.

Przedmeczowe pogawędki

O Kolejorzu w ostatnich dniach sporo się mówiło. Wszystko za sprawą nowego trenera, którym został były selekcjoner reprezentacji Polski Adam Nawałka. Cracovia ma ten przywilej, że pięć lat temu w Zabrzu żegnała Nawałkę, który kończył swoją pracę z tamtejszym Górnikiem i miał objąć kadrę narodową. Wówczas krakowianie wygrali 1:0. Teraz kiedy były już selekcjoner wraca na ligową ławkę, Cracovia znów stanęła mu na drodze.

W przedmeczowych rozmowach trener Michał Probierz żartował, że ma nadzieję, że Adam Nawałka zmieni Lecha na gorsze. Goście przed niedzielną potyczką mieli o 9 punktów więcej. Zdecydowanie lepiej radzili sobie przed własną publicznością, co było dobrą wiadomością dla Pasów. Na osiem wyjazdowych meczów Kolejorz wygrał zaledwie dwa i aż cztery przegrał. Nie jest tajemnicą, że przy Kałuży dużo bramek nie padało. Cracovia strzeliła tu ich jedynie sześć, a rywale zaledwie pięć.

Trener Adam Nawałka podkreślił, że w Krakowie będzie chciał rozczarować swojego kolegę po fachu i zwrócił uwagę na słabą skuteczność Cracovii, która ma na swoim koncie najmniej trafień w całej stawce, bo tylko 12. Gracze z Poznania szybko mogli poprzeć słowa swojego trenera argumentami w postaci bramki, bo już  w 3. minucie Christian Gytkjaer dostał piłkę na piąty metr i miał przed sobą wyłącznie bramkarza. Zawodnik gości zagrał jednak zbyt nonszalancko, posyłając piłkę wysoko ponad bramką.

Koncert niewykorzystanych szans

Niewykorzystane okazje to spory kłopot podopiecznych trenera Michała Probierza. Javi Herneandez posyłał piłkę ponad bramką, Ołeksij Dytiatjew z bliskiej odległości uderzył obok słupka, a w niemal stuprocentowej sytuacji Mateuszowi Wdowiakowi zabrakło pomysłu jak uderzyć piłkę. Wychowanek Pasów w 17. minucie otrzymał świetne podanie od Damiana Dąbrowskiego, Jasmin Burić wyszedł z bramki, ale minął się z piłką. Wdowiak musiał tylko uderzyć. Niestety nie ruszył za piłką, tylko obserwował jak ta przechodzi obok słupka.

Cracovia marnowała okazje na początku pierwszej połowy, ale też pod koniec. Na pięć minut przed końcem Javi Hernandez wpadł w pole karne, zagrał do Cornela Rapy, a ten uderzył wprost w bramkarza. Gospodarzom udało się wywalczyć jedynie rzut rożny. Po stałych fragmentach Pasy nie potrafiły jednak stworzyć większego zagrożenia pod bramką Lecha.

Dobre i złe wieści

Po zmianie stron Cracovia poprawiła swoją skuteczność. W 55. minucie Mateusz Wdowiak ruszył z piłką w kierunku bramki Lecha. Gracz Pasów przebiegł z futbolówką kilkadziesiąt metrów. Zdeprymować próbował go Marcin Wasielewski. Krakowianin jednak błędu z pierwszej połowy nie popełnił i tym razem z impetem uderzył piłkę, a ta wpadła do bramki.

Chwilę po objęciu przez Cracovię prowadzenia boisko z powodu najprawdopodobniej kłopotów zdrowotnych opuścił Damian Dąbrowski. Gracz Pasów ucierpiał w pierwszej połowie w starciu z Darko Jevticiem.

Bramka Mateusza Wdowiaka podziałała na obie strony. Cracovia chciała pójść za ciosem, ale Ariam Cabrera nie zdołał umieścić piłki w siatce, goście natomiast zdali sobie sprawę, że spotkanie wymknęło im się spod kontroli. Trener Adam Nawałka próbował reagować, robiąc zmiany. Dobrym posunięciem było wprowadzenie Joao Amarala, który skutecznie przeszkadzał Javiemu Hernandezowi.

Ostatnie dziesięć minut spotkania, to nieudolne próby Lecha na odwrócenie losów spotkania. Cracovia odpuściła grę ofensywną i skupiła się na zadaniach obronnych. Krakowianom bardzo zależało na czwartym w sezonie zwycięstwie, które pozwoliłoby im odbić się od dna i zagwarantowałoby niewielką przewagę nad strefą spadkową.

Cracovia – Lech Poznań 1:0 (0:0)

Bramka: Wdowiak (55.)

Cracovia: Pesković – Siplak, Datković, Dytiatjew, Rapa – Wdowiak (89. Strózik), Gol, Dąbrowski (57. Dimun), Ferraresso – Hernandez, Cabrera (90. Helik).

Lech: Burić – Wasielewski, Janicki, Vujadinović, Kostewycz – Makuszewski (67. Amaral), Trałka, Tiba, Jóźwiak (83. Tomczyk) – Jevtić (67. Gajos), Gytkjaer.

Żółte kartki: Gol – Tiba.

Sędziował Szymon Marciniak (Płock).

comments powered by Disqus